Pelikan „aż” zremisował. Skończyło się szczęśliwie

DSC_7835Pelikan Łowicz mecz z Concordią zaczął dobrze, ale jak się okazało w II połowie to Łowiczanie musieli gonić wynik. Było nerwowo, a spotkanie w wykonaniu Concordi idealnie wpisuje się w cykl „Jak przegrać, wygrany mecz?”

 

 

Pierwsza połowa Pelikana zapowiadała się dość obiecująco. Nasi piłkarze długo utrzymywali się przy piłce lecz brakowało wykończenia akcji. Widać było wyraźnie, że pomocnicy nie mają komu dograć. Na prawej stronie kilku akcji próbował Kuczak i Parobczyk. Niestety kończyło się w rekach bramkarza lub na rożnym. Tym razem mimo celnych wrzutek Parobczyka, piłka nie została strącona do siatki.

Pelikan grał spokojnie a zawodnicy próbowali szukać gola również z dystansu. Niestety, strzały były zbyt słabe lub minimalnie niecelne.

Goście czekali na swoje okazje z kontry. Mieli łącznie jedną okazję stuprocentową, ale na miejscu był dobrze dysponowany Michał Nowak. Sięgnął piłkę, posyłając ją nad bramką -dzięki temu było nadal bezbramkowo.

Nieszczęście dla Pelikana przyszło tuż po zamianie stron. W 52 minucie piłkę do bramki Nowaka posłał Pelc. Gol zawsze podcina skrzydła i powoduje zmianie taktyki u przeciwnika. Chwile później na murawie pojawił się Glushko i Majewski.

Łowiczanie gonili wynik, ale Concordia nie zamierzała łatwo skóry sprzedać. Można było mieć wrażenie, że elblążanie już się nie otworzą a Peli będzie ciężko cokolwiek ugrać.

Wtedy w 76 minucie Concordia znów miała okazję. Niestety dla nas wykorzystał ją Kopeć – 0:2

Kibice takim obrotem spraw zadowoleni nie byli a z trybun padło kilka razy „Pelikan graj”

Do gry po przerwie na leczenie kontuzji wrócił Bartosz Bujalski. Trener Zajączkowski skorzystał też z doświadczenia Michała Adamczyka.

Ciężki mecz stał się jeszcze bardziej ciężki, myśl o remisie oddaliła się znacząco, mogło się wydawać, że Pelikan jest już na kolanach. W 85 minucie jednak sędzia uznał, że jeden z piłkarzy zagrał piłkę ręką w polu karnym, a to oznaczało, że do piłki ustawionej na 11 metrze podejdzie Majewski. Strzelił mocno w kierunku prawego słupka bramkarza i zrobiło się 1 do 2.

Czasu było jednak bardzo mało. Ale wyraźnie widać, że ten gol z karnego dał dużo nadziei na poprawę wyniku. Z dobrej strony pokazał się Bartek Bujalski. Nie wiele brakowało by zdobył bramkę z wolnego. Jego pomoc w środku pola dla Łowiczan jest bardzo cenna. To on rozrzucał piłki na boki boiska, skąd w ostatnich minutach próbował Pelikan zremisować. Udało się to dopiero w 89 minucie. Parobczyk dogrywał do Wojcieszyńskiego, ale piłka wróciła, po chwili znów podanie w pole karne a tam zaczaił się obrońca! Piotra Gawlik, który jak się okazało uratował Łowicz przed 4 porażką z rzędu. Pelikan tym razem nie przegrał, ale… był na dobrej drodze do tego. Dlatego dla piłkarzy należą się duże brawa, że wierzyli do końca w chociaż remis.

Pelikan Łowicz – Concordia Elbląg 2:2 (0:0)
Mateusz Majewski (85 karny) i Piotr Gawlik (89) – Mariusz Pelc (52), Sebastian Kopeć (76)

Pelikan: Michał Nowak – Piotr Gawlik, Grzegorz Wawrzyński, Bartosz Broniarek, Mateusz Kasprzyk (80 Michał Adamczyk) – Krystian Mycka (60 Bartosz Bujalski), Daniel Bończak – Kamil Kuczak (65 Mateusz Majewski), Wojciech Wojcieszyński, Rafał Parobczyk – Arkadiusz Ciach (55 Jurii Głuszko).

 

DSC_7606 DSC_7612 DSC_7614 DSC_7624 DSC_7643 DSC_7645 DSC_7652 DSC_7664 DSC_7668 DSC_7682 DSC_7702 DSC_7707 DSC_7711 DSC_7725 DSC_7728 DSC_7741 DSC_7744 DSC_7761 DSC_7762 DSC_7763 DSC_7768 DSC_7788 DSC_7789 DSC_7790 DSC_7793 DSC_7802 DSC_7818 DSC_7819 DSC_7828 DSC_7835