Pelikan znów remisuje

DSC_7612Pelikan Łowicz w meczu z Lechią Tomaszów Mazowiecki zremisował 1 do 1 ale miał realną szansę na wygranie tego meczu i dorzucenie 3 pkt do tabeli. Stało się jak się stało i trzeba zadowolić się remisem. Był to debiut trenerski Grzegorza Wesołowskiego, który zastąpił Piotra Zajączkowskiego.

Od początku spotkania piłkarze Pelikana dobrze weszli w ten mecz. Podyktowali warunki gry i spokojnie rozgrywali piłkę w środku pola. Już w 10 minucie meczu świetną okazję do strzału w bramkę miał Rafał Parobczyk, ale źle trafiona piłka poszybowała nad bramką.

Goście odpowiedzieli i w 13 minucie mieli szanse na gola, ale podobnie jak chwilę wcześniej Parobczyk, pomylił się Mirecki.

Kolejna niewykorzystana sytuacja bramkowa to strzał Wojcieszyńskiego w 24 minucie meczu. Strzał był mocny, ale dobrze ustawił się bramkarz gości.

Po tej sytuacji Pelikan nieco zwolnił tempo meczu i szukał okazji do ataku na bramkę Lechii. W 37 minucie w polu karnym był Parobczyk. Gdyby zrobił jedną kiwkę mniej, być może znalazł by szanse na strzał, a tak czujnością wykazali się obrońcy i wybili piłkę.

Swoja okazję miał też nasz obrońca. Piotr Gawlik doszedł do opadającej piłki z rożnego ale minimalnie przestrzelił.

Minutę później szybką akcję przeprowadzili goście i po zamieszaniu w polu karnym Nowaka piłkę do siatki wpakował Mirecki. To goście na przerwę schodzili z podniesionymi głowami.

II połowa podobnie do pierwszej odsłony. Pelikan atakuje, Lechia się broni. Jednak nic więcej z tego nie wynika, bo akcje naszych kończą się daleko przed polem karnym. Jedną z najlepszych okazji fatalnie zmarnował Majewski. Był 2 metry od pustej bramki, miał piłkę i strzelił nad bramką. Tylko on wie jak to zrobił. Ale cóż, zdarza się, Pelikan nie roztrząsał tej “setki” i atakował dalej.

Jak to mówią błąd za błąd. Chwilę później gorąco zrobiło się pod bramką Pelikana. Najpierw Nowak wypuścił piłkę z rąk wprost pod nogi Wolskiego, ale Nowak pokazał klasę, naprawił błąd sprzed sekundy i kolejny strzał wybił. To była ładna parada naszego bramkarza.

Pelikan widząc, że Lechia w żadnym wypadku nie zamierza odpuszczać jeszcze mocniej atakował bramkę gości. Od 60 minuty, Lechia skupiała się na wybijaniu piłek. I własnie po dośrodkowaniu w pole karne wyrównanie dał Pelikanowi Majewski strzałem głową.

Trybuny ożyły, ożył też Pelikan. To był prawdziwy atak za atakiem, a kolejny gol wisiał w powietrzu. Lechia sprawiała wrażenie, że chce już kończyć ten mecz a remis dla nich to dobry wynik. w 72 minucie próbował z dystansu Kasprzyk, ale atomowy strzał z 25 metrów odbił się mocno od poprzeczki.

Chwilę później kolejna bomba i kolejna poprzeczka.

Prawdziwe nieszczęście dla Pelikan, zresztą kolejne w tym meczu przytrafiło się Pelikanowi już w doliczonym czasie gry. Sam na sam z bramkarzem Lechii był Arkadiusz Ciach. Świetnie opanował piłkę, kibice cieszyli się już z drugiej bramki i zwycięstwa nad Lechią, ale Ciach strzelił metr od bramki.

Skończyło się 1 do 1, a biorąc pod uwagę dwie 100 procentowe szanse, powinno być 3 do 1. Nie mówiąc już o większych i mniejszych sytuacjach, po których powinny paść bramki. To gorzki remis, ale trzeba przyznać, że gra różniła się diametralnie od ostatnich meczów, gdzie Pelikan rozczarowywał.

W niedzielę było słychać wśród kibiców słowa: “dobry mecz” “szkoda” “niedosyt”.

Pelikan Łowicz – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:1)
Mateusz Majewski 63 – Marcin Mirecki 43

Pelikan: Nowak – Gawlik, Wawrzyński, Broniarek, Kasprzyk (82 Bella) – Woźniak (62 Kuczak), Bogołębski, Bujalski, Wojcieszyński (60 Ciach), Parobczyk (60 Adamczyk) – Majewski.
Lechia: Grejber – Widejko, Żytek, Cyran, Kolasa (83 Gołuński) – Rozwandowicz, Bocian, Gawron, Szymczak (77 Król) – Mirecki, Jardel (46 Wolski).